Za kilka dni do polskich kin wejdzie “Black Swan”, ja miałam okazję obejrzeć ten film trzy tygodnie temu. Myślę, że każdy, kto zna wcześniejsze filmy Aronofskiego będzie oczekiwał dużo i myślę, że się nie zawiedzie.
Black Swan to historia młodej, zdolnej baletnicy Niny (Natalie Portman), która otrzymuje szansę zagrania głównej roli w „Jeziorze Łabędzim”, pod warunkiem jednak, że udowodni dyrektorowi zespołu Thomasowi (Vincent Cassel), że potrafi wcielić się zarówno w postać Białego, jak i Czarnego Łabędzia. Thomas, nie ma wątpliwości, że Nina świetnie nadaje się do roli niewinnego Białego Łabędzie, ale myśli, że nie podoła drugiemu wyzwaniu. Początkowo widzimy Ninę, jako dobrą, słodką dziewczynę, zdyscyplinowaną i ciężko pracującą nad doskonaleniem techniki tańca, ale trochę bezpłciową i naiwną. Obserwujemy jej relacje z nadopiekuńczą matką, która, jako była baletnica przelewa na córkę swoje niespełnione ambicje i próbuje ją chronić przed prawdziwym życiem. Nina jest zdeterminowana żeby udowodnić, że udźwignie rolę, taka szansa zdarza się tylko raz. Dziewczyna musi zmierzyć się z otaczającą ją zawiścią koleżanek z baletu, które tylko czekają, aż Ninie, tu w sensie dosłownym, powinie się noga, aby zająć jej miejsce. Stopniowo Nina przechodzi przemianę w Czarnego Łabędzia. W tym procesie obserwujemy to, czego możemy spodziewać się od reżysera, wniknięcie w psychikę dziewczyny, zatarcie granic między rzeczywistością, a fikcją, wizje Niny są tak wplecione, że nie wiemy co jest halucynacją, a co dzieje się naprawdę. Nina dojrzewając do roli, dojrzewa jako kobieta, pewna siebie, zdeterminowana i świadoma własnych wdzięków i możliwości.Niestety odnajdywanie swojego drugiego ja i dążenie do doskonałości nasila u naszej bohaterki zapędy autodestrukcyjne, przed którymi wcześniej próbowała chronić ją matka.

Natalie Portman stworzyła doskonałą kreację, na początku filmu, nie wierzymy, że jest ona zdolna przejść przemianę, która dokona się na naszych oczach. Bardzo dobra jest też Mila Kunis w roli Lily, baletnicy rywalizującej z Niną o rolę. Świetnie wypadła, dawno nie oglądana, Winona Ryder, w roli Beth, której kariera dobiega końca i nie potrafi się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Oczywiście, bardzo dobry jest też Vincent Cassel, ale Portman przyćmiła inne postaci w filmie, a jego przede wszystkim i generalnie, ten film należy do kobiet.
Muszę powiedzieć, że film przemówił do mnie jeszcze bardziej, poprzez pewną znajomość tematu. Znam trochę środowisko tancerzy, zarówno baletu, jak i tańca współczesnego (często dawniej baletu) z autopsji, prze kilka lat trenowałam taniec. Później stykałam się też z nauczycielami Jogi i Pilatesa, którzy byli lub są profesjonalnymi tancerzami, łącznie z moją obecną instruktorką, która dawniej tańczyła w balecie w NY.
Obserwując profesjonalnych tancerzy, widziałam jaka to ciężka praca i stres, kontuzje, frustracje i rywalizacja, ta ostatnia, szczególnie w klasycznym balecie, choć oczywiście nie tylko. A to wszystko dla pięknego, ale niestety krótkotrwałego efektu, bo kariera w balecie, kończy się po trzydziestce, trzydziestym piątym roku życia. Przypomniał mi się przeczytany kilka miesięcy temu, w „Wysokich Obcasach” artykuł Joanny Szczepkowskiej
Emerytura Motli, do którego lektury też zachęcam.